Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muffiny i babeczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muffiny i babeczki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 września 2014

Muffiny z kurkami i fetą

Gdy mama sama z siebie mówi "dobre!" to musi znaczyć, że eksperyment zaliczyć można do tych z kategorii:

UDANE.

Co mnie oczywiście bardzo cieszy ;) Sezon grzybowy w pełni, w Ustce i okolicach jest prawdziwy wysyp! Makarony, risotto, tarty, zupy i sosy... Jeeeej, tyle pomysłów! Tylko kiedy ja je zrealizuję, skoro poważną konkurencję dla grzybów stanowi moja ukochana dynia?




Wytrawne muffinki z kurkami i fetą

2 szklanki mąki - ok 350g
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki Vegety
1/2 łyżeczki gałki muszkatałowej
2 jajka
1 szklanka mleka - 250 ml
1/3 szklanki oleju smakowego, z czosnkiem - 80 ml

Dodatkowo :
200g kurek
1 cebula
kostka Fety
sól i pieprz
olej do podsmażenia

Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia. Kurki podsmażyć wraz z posiekaną cebulką, doprawić (nie żałować pieprzu) i odstawić do ostudzenia. W osobnej misce krótko, na wolnych obrotach zmiksować mokre składniki z przyprawami (jajka, olej, mleko, sól, Vegeta i gałka). Suche i mokre składniki połączyć za pomocą łyżki lub widelca. Wmieszać podsmażone kurki i pokrojoną w drobną kostkę fetę.

Formę na muffinki wyłożyć papilotkami i uzupełnić je ciastem (3/4 wysokości). 
Piec w 180 stopniach przez około 30 minut (do ciast nie używam termoobiegu).





Świetnie smakują do barszczyku lub mixu sałat z pomidorkami koktajlowymi!

niedziela, 16 marca 2014

Bez tłuszczu! Muffiny śmietankowo jabłkowe :)



Jakie są?

Delikatne, miękkie, z lekko wyczuwalnym smakiem jabłka i wanilii.
Taka tam zdrowsza wersja ;)

Jedyny "tłuszcz" to ten ze śmietany, a ich wadą jest chyba tylko dodatek cukru.

Część nadziana krówką, słodkim kremowym serkiem, a część bez dodatków - do jedzenia np. z dżemem...

Dla mnie bomba!

i to mało kaloryczna ;)





Muffiny śmietankowo - jabłkowe
(bez tłuszczu!)

1 szklanka mąki tortowej
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
1/2 szklanki cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
mały kubek śmietany 18% (200g)
1 szklanka musu jabłkowego
1-2 jajka
aromat śmietankowy

Do nadziania:
kremowy serek naturalny typu Philadelphia
cukier puder

dodatkowo: posiekane orzechy włoskie

Cukier i cukier waniliowy zmiksować z musem jabłkowym. Dodać jajka, śmietanę i aromat - krótko połączyć mikserem. W osobnej misce wymieszać przesiane suche składniki i dodać do składników mokrych. Masę połączyć łyżką. Serek posłodzić cukrem pudrem.

(Foremki muffinkowe powinny być dość duże, wtedy łatwiej się je wypełnia i nadzienie nie wypływa podczas pieczenia).
Wgłębienia foremek wyłożyć papierowymi papilotkami. Na dno nałożyć łyżeczkę ciasta, nadziać łyżeczką kremowego serka i płaską łyżeczką kremu krówkowego (Dulce de Leche Chimbote, swoją drogą uwielbiam go! Pisałam już o nim TUTAJ). Całość przykryć kopiastą łyżką ciasta. Wierzch posypać siekanymi orzechami włoskimi.

Piekarnik nagrzać do 180 stopni i włożyć muffinki na 20-25 minut. Najlepiej studzić na kratce.






  1. Z podanych proporcji wyszło mi 11 standardowych muffinek i 4 bardzo duże.
  2. Łącznie wyjdzie około 18 muffinek standardowej wielkości.
  3. Duże muffiny należy piec o 5-10 minut dłużej.
  4. Większość babeczek wypełniłam samym serkiem, a część zrobiłam bez nadzienia. Wersja z krówką i orzechami włoskimi była tylko w jednej muffinie (widoczna na zdjęciu), która okazała się zdecydowanie najlepsza dlatego właśnie na nią podaję przepis :)




Bardzo polecam!

piątek, 15 listopada 2013

Babeczki warzywno - owocowe i pierwsze podejście do jogurtu... Koziego

Robiłam już muffinki marchewkowe, były też propozycje bananowe. W międzyczasie przewinęły się wariacje na temat jabłka ale jeszcze nigdy nie łączyłam wszystkiego w jedno. W dodatku znalazłam w lodówce zakupiony jakiś czas temu blok czekoladowy, który w ostatniej chwili spontanicznie skroiłam i wmieszałam w ciasto.

Po prostu dawno nie piekłam - nie dla siebie, a dla innych. Chyba znowu naszła mnie mała chęć dzielenia ;)




Pokaż kotku co masz w środku!




Babeczki marchewkowo - bananowe z jabłkiem

2 jajka
100g cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
100ml oleju
1,5 szkl mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 pełne łyżeczki cynamonu
200g marchewek
1 banan
1 jabłko
100g bloku czekoladowego

Marchewkę zetrzeć na najdrobniejszych oczkach tarki, banana rozgnieść dokładnie widelcem, jabłko oczyścić i skroić w drobną kostkę. Jajka krótko utrzeć z cukrami mikserem, po czym dalej powoli miksując wlać wąską strużką olej. Do masy przesiać mąkę, proszek z sodą i cynamon. Wszystko połączyć łyżką (ciasto będzie gęste, rozrzedzi się dopiero po dodaniu reszty składników). Dodać marchewkę z owocami i posiekaną czekoladą, krótko wmieszać i gotową masę przekładać do wyłożonych papilotkami foremek na muffiny. Piec w temperaturze 180 przez 25 minut.

Z podanych proporcji wyszło mi 12 standardowych babeczek i 1 duży muffin, którego przetrzymałam w piekarniku do 40 minut. Łącznie z porcji wychodzi około 14 klasycznych muffinek.





Co do jogurtu... Mały kubeczek o zawartości 125g i chyba dobrze, że tylko tyle. Nie wiem czy w tym momencie zadziałała moja psychika i wspomnienia z próbowania koziego mleka z dzieciństwa ale jedząc jogurt czułam się jakbym jadła śniadanie w jakiejś stajni (o ile kozy mieszkają w stajni?... cały ranek zastanawiam się jak nazywa się domek dla kóz, bez kitu) albo - o zgrozo - jakbym ciągnęła jogurt z koziego cyca. W smaku trochę bardziej gorzki niż zwykły naturalny, w konsystencji kremowy ale tak jakby lekko ciągnący. Nawet pachnie kozą ;P

Są osoby, którym smakuje. Ja chyba jednak jadłam go po raz ostatni. Może w wersji smakowej byłby lepszy. Jeśli znów porwę się na taki zakup to z pewnością nie zjem go samodzielnie, a zmieszam z musli, konfiturą albo jakimś innym dodatkiem. Chętnych i ciekawskich zachęcam do spróbowania, bo może Wam zasmakuje :)



wtorek, 5 listopada 2013

Kinder Bueno! Muffin vs. Muffin

Muffin maślany, czy bananowy?
Na mące tortowej czy pełnoziarnistej?
Kinder Bueno w środku, czy wynurzające się na zewnątrz?

Dwa kompletnie inne muffiny, dwie różne odsłony - śniadaniowa i deserowa, zdrowa przekąska i słodka rozpusta ;)


Muffin Kinder Bueno

Muffin bananowy z Kinder Bueno


Obie wersje były pyszne i mimo, że nie powinnam ich ze sobą porównywać, bo to dwie różne bajki -
MUFFINY KLASYCZNE, maślane z wynurzającym się z ciasta wafelkiem bez dwóch zdań podbiły moje serce ;) 

Od rana miałam nieodpartą ochotę na mały słodki wypiek złożony z tradycyjnych składników. Z pomocą przyszedł mi niezawodny blog Liski. W życiu bym nie przypuszczała, że coś tak banalnego stanie się moim ideałem. Masło, cukier, odrobina jogurtu i czekolada. Dziecinnie proste, prawda? Dlatego zasługują na numer jeden wśród klasyków :)

Gorąco polecam Wam oba muffiny! Bananowe są idealne na śniadaniowy wypiek bez wyrzutów sumienia. Maślane to pochwała prostoty i kolejny dowód na to, że nie trzeba nadziewać ciasta kremami i kombinować z milionem dodatków, by stworzyć ideał.



Muffinki z Kinder Bueno
(źródło, z moimi małymi zmianami - przepis na 12 sztuk)

250g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
100g masła, miękkiego
140g cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 jajka
110g jogurtu naturalnego
12 kosteczek Kinder Bueno

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Piekarnik nagrzać do 175-180 stopni.
Do jednej miski przesiać suche składniki: mąkę, proszek i dodać szczyptę soli. Masło z cukrem i cukrem waniliowym utrzeć w osobnej misce, dodawać po jednym jajku i krótko zmiksować z jogurtem. Mokre składniki wymieszać (nie mikserem!) z suchymi tylko do ich połączenia. Foremki do muffinek wyłożyć papilotkami i nakładać do nich porcje ciasta (najlepiej za pomocą 2 łyżek) max. do 3/4 ich wysokości. W środek każdej muffinki głęboko wcisnąć porcję Kinder Bueno. Piec przez 25-30 minut (u mnie bez termoobiegu).







Śniadaniowe muffinki bananowe znalazłam na blogu Doroty z Inspiruję się zdrowo ;)

Przepis lekko zmieniłam, bo musiałam korzystać z tego co akurat miałam pod ręką. Wyszły pyszne - wilgotne, idealnie słodkie, a przede wszystkim są zdrową alternatywą wypieków, gdy nachodzi nas chęć na coś słodkiego albo gdy chcemy lekko grzeszyć od samego rana :D


 

Muffiny pełnoziarniste
z bananem i Kinder Bueno
(żródło - przepis na 9 sztuk)

1 szkl mąki pełnoziarnistej (u mnie pszenna)
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 jajko
 1/3 szkl brązowego cukru
4 łyżki oleju
1/4 szkl mleka
1 dojrzały i miękki banan
biała czekolada, posiekana

Przesiać suche składniki: mąkę, proszek i sodę. Osobno utrzeć jajko z cukrem, dodać olej i mleko, krótko zmiksować. Mokre składniki wymieszać z bananem i suchymi składnikami - tylko do połączenia. Porcje ciasta nakładamy do foremek (3/4 wysokości lub troszkę więcej, zależy jak duże muffiny chcemy). Wierzch posypać posiekaną czekoladą. Piec w 180 stopniach przez ok. 20-30 minut (zależy od piekarnika, u mnie bez termoobiegu - nie lubię, bo muffinki krzywo mi rosną ;p)





czwartek, 19 września 2013

Muffin MAXI KING, all right!

Dawno, dawno temu (wczoraj wieczorem)
w małej, małej Ustce
mała, mała Ola
w małej, małej kuchni (no może nie aż takiej małej...)
upiekła WIELKIEGO MUFFINA !

Marchewkowego oczywiście - bo taki jest zdrowy i takie lubi, o! ;)



 
Muffin Marchewkowy z drażami kokosowymi
(jednoporcjowy)

1 jajko
1,5 łyżki cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 łyżka oleju
2 łyżki mleka lub 1 jogurtu
szczypta soli

60g mąki
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu

80g startej marchewki
cukier cynamonowy
draże kokosowe

  1. Jajko ubij z cukrem, dodaj olej, mleko, sól i krótko zmiksuj na wolnych obrotach.
  2. Do ciasta przesiej mąkę z proszkiem, sodą i cynamonem.
  3. Całość wymieszaj łyżką lub widelcem jedynie do połączenia składników.
  4. Delikatnie wmieszaj startą na grubych oczkach marchewkę.
  5. Miseczkę żaroodporną natłuść i przelej do niej ciasto.
  6. Wierzch obsyp cukrem cynamonowym oraz lekko powciskaj garstkę drażetek.
  7. Piecz w 180 stopniach przez 40 minut (bez termoobiegu - z termoobiegiem krócej).

Smacznego!



piątek, 14 grudnia 2012

czy to są Snow Muffins?


Ok, ok już jestem! Wybaczcie, przedświąteczny zawrót głowy!
Ale żeby było śmieszniej to za przygotowania same w sobie się jeszcze nie zabieram, zacznę w sobotę :)
Pokonałam brak prezentowych pomysłów, pościągałam świąteczne piosenki i doczekałam się pierwszego śniegu. Obecnie jestem na etapie "omg, zbliża się sesja" czyli niedługo mój pokój będzie lśnił jak nigdy, a w lodówce znajdzie się 2x więcej zawekowanych zup i sosów.

Racja, co jakiś czas pojawiam się i znikam - przepraszam ale to trochę niechcący... Po prostu blogowanie czasem musi zejść na dalszy plan (co wcale nie znaczy, że nie jestem na bieżąco! Wręcz przeciwnie, to już mój taki mały rytuał przejrzeć codziennie wszystkie Wasze durszlakowe propozycje ;) nie mam za bardzo czasu wypowiedzieć się także na temat Waszych propozycji ale większością z nich jestem zachwycona i już nie jeden przepis wylądował w ulubionych)



Nawiązując do powyższych zdjęć, zaintrygowana pewnym przepisem pobawiłam się ostatnio w pieczenie świątecznych smaków. 

Boże, dziękuję Ci że moja Przystojniejsza Połowa jest wszystkożerna (prócz zupy pomidorowej), nie wybrzydza i docenia wszystko co dla niego ugotuję! Nawet jeśli stwierdza, że żurawina sama w sobie szału nie robi (więc ja w tym związku będę nadrabiać w jej jedzeniu, bo uważam że jest rewelacyjna :)

Tak czy inaczej: pomimo wszystkich możliwych przeszkód, zaczynając od nieprofesjonalnych foremek na muffinki, przechodząc przez brak gorzkiego kakao (co zmusiło mnie do dodania jakiegoś Pandi Cao a'la Nesquik), złośliwość tanich przywierających papilotek w cenie 8,90 PLN /100 szt, a kończąc na upartym piekarniku (w którym ostatnio poszło nam oświetlenie), prawdopodobnie z wadliwym nagrzewaniem - przez co muffinki piekły się ponad 1 GODZINĘ...

I tak wyszły   p y s z n e !
Bez kitu. Tak dobrych muffinek w Bożonarodzeniowym klimacie nie jadłam.



- Ile zjesz?
- No nie wiem ile mi dasz
- Dam Ci 3 i pomarańczę. Chcesz z cukrem pudrem czy bez?
- Z cukrem pudrem. Ooo takie Snow Muffins :D

Zjedliśmy na śniadanie, zagryzając słodką pomarańczą i popijając domowym cappuccino.
A później pizza, wieczorny spacer po Monciaku, Atlas Chmur i cudowna niespodzianka w domu :)

Tak więc...


I mam nadzieję, że jeszcze się nie zniechęciliście i poczekacie na te prawdziwe Bożonarodzeniowe propozycje i świąteczne życzenia ;)

piątek, 19 października 2012

cukinio-musli-chałwo MUFFINY

Szczerze to te maleństwa powstały dzień po marchewkowcach, więc chwilkę czekały na opublikowanie. Przesyłka od Firmy "ODRA" dała mi trochę do myślenia i mam w zanadrzu jeszcze kilka pomysłów na wykorzystanie otrzymanych pyszności ;)

Pieczenie muffin tak mi się spodobało, że aż nie mogę się doczekać powrotu do domu (bo tęsknię bardzo... za moimi papilotkami do pieczenia oczywiście). I wiecie co? Ciągle mi mało.

Ostatnie działkowe cukinie i dynie, w tym roku już nie będzie. 
3 malutkie dyńki udało mi się przemycić do Gdańska. Przeszły traumatyczną podróż w walizce na kółkach ale były bardzo dzielne. Za to ja okazałam się na tyle bezlitosna, żeby z premedytacją zetrzeć je na tarce i usmażyć z nich placki.

Te muffiny nie należą do przesadnie słodkich, więc można oblać je np. czekoladową glazurą. Wyraźnie czuć w nich kakao i kawałki musli zatopione w ciasto. A w środku miła niespodzianka - kawałek waniliowej chałwy.

  1.  Zostało mi trochę kremu chałwowego, więc wykorzystałam go do udekorowania części muffinek
  2. Na kilku zrobiłam eksperyment - wierzch obsypałam szczyptą musli i skrojoną w kosteczkę chałwą
  3. Najlepiej piec je wieczorem, przez noc powinny się trochę przegryźć i nabrać odpowiedniej wilgotności...
  4. ... jeszcze smaczniejsze są kilka godzin później, np. do popołudniowej kawy
o ile nie znikną :)



Najbardziej smakowały mi posmarowane kremem chałwowym. Bez dodatków polecam dla osób lubiących niczym nie zmącony kakaowy smak. Wersja posypana musli także jest fajnym urozmaiceniem ale należy pamiętać, że muffiny te koniecznie muszą się "odstać". Zaraz po upieczeniu ich wierzch wydaje się twardy, a chałwa jest skorupkowata. Cukinia i olej nadają im niesamowitej wilgotności i bez obaw - warzywko nie jest wyczuwalne ;)


MUFFINY Z CUKINIĄ I NADZIENIEM CHAŁWOWYM
(z przepisu wyszło mi około 14 sztuk)

2 jajka
1 szkl cukru (250g)
1/2 szkl oleju
1 i 1/2 szkl mąki (250g)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
30g kakao (następnym razem dam chyba 2 łyżki)
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 szkl startej cukini
1 szkl granoli / musli (ok. 120g)
chałwa - pokrojona w grubszą kostkę


Piekarnik nagrzewamy na 180 stopni.
Mikserem ubić jajka z cukrem na puszystą masę. Przełączyć na najmniejsze obroty, dolać wolnym strumieniem olej i wsypać kakao. Mikser odkładamy.
Dodajemy przesianą mąkę, sodę, proszek, sól oraz cukier waniliowy i krótko mieszamy do połączenia się składników (ja użyłam po prostu widelca). Wsypujemy musli i startą na grubych oczkach cukinię (odciśniętą z nadmiaru wody) i staramy się delikatnie wmieszać je w masę.
Foremki do muffinek wykładamy papilotkami. W każdą wlewamy 1-2 łyżki ciasta, w środek wkładamy kawałek chałwy i przykrywamy kolejną porcją ciasta. Każda foremka powinna być wypełniona mniej więcej do 3/4 wysokości.
Od razu wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 30 minut do "suchego patyczka" (ja po wyłączeniu piecyka pozostawiłam jeszcze na kilka minut w cieple). Wyjmujemy i studzimy - na 15 minut wysuwamy lekko z formy i opieramy o jej brzegi tak, aby każda muffinka leżała lekko bokiem we wgłębieniu. Po tym czasie całkowicie wyjmujemy je z formy i dostudzamy na kratce.





niedziela, 14 października 2012

Muffiny Marchewkowe z kremem Chałwowym - musicie spróbować!


 Na początek zagadka - z CZYM dokładnie jest to cudo?


Czy jest na sali osoba, która nie zna Przedsiębiorstwa Wyrobów Cukierniczych "ODRA"?
Jeśli tak to... i tam Wam nie wierzę.
Nawet oglądając teleturnieje słychać w tle słowa: sponsorem nagrody jest Przedsiębiorstwo Cukiernicze ODRA z Brzegu. Ponadto Firma prowadzi działalność charytatywną wspierając szpitale oraz domy dziecka.

I w tym momencie postaram się Wam udowodnić, że "Odrę" bardzo dobrze znacie - chociażby ze względu na jej sztandarowy produkt, jakim jest tak dobrze znana i lubiana CHAŁWA.

Pozwolę sobie pominąć rys historyczny (zaznaczam, że jest to Firma z wieloletnią, bo ponad 60 letnią tradycją!). Dlatego warto przeczytać co nieco o początkach jej istnienia i pierwszych produktach (informacje znajdziecie tutaj). Obecnie ODRA S.A. jest jednym z największych i najbardziej konkurencyjnych przedsiębiorstw w dziedzinie cukiernictwa. W jego asortymencie znajdują się także trufle, galaretki, pralinki, cukierki czekoladowe, karmelki, a nawet sezamki.Tutaj możecie znaleźć nagrody otrzymane przez Firmę - trzeba przyznać, że ma się czym pochwalić.

Kilka słów recenzji i Marchewkowe muffiny z kremem chałwowym
Dzięki uprzejmości Przedsiębiorstwa "ODRA" otrzymałam przesyłkę, w skład której wchodziły:
  • chałwa waniliowa
  • płatki musli Beauty Line
  • baton wielozbożowy Beauty Line
 Dziś jednak chciałabym poświęcić trochę czasu CHAŁWIE SEZAMOWEJ.
dodam tylko, że jestem miłośniczką chałwowego smaku i nie lubię byle czego

Całkowicie zgadzam się z opinią, że jest to jedna z najlepszych chałw na rynku. Oczywiście jest to produkt bardzo słodki i nie da się go zjeść zbyt wiele na raz (choć są tacy co lubią ;) ale taki jego urok. Najważniejsze, że dana słodycz idealnie współgra z całością i nie zabija przy tym ogólnego smaku batonika. Niejednokrotnie spotyka się na półkach przekąski, które poza tym że są słodkie nic więcej nie wnoszą w nasze smakowe doznania. Mdli cię od samego zapachu, aromat waniliowy jest kompletnie niewyczuwalny, a po ugryzieniu nie czujesz nic prócz cukru - ta Chałwa do tego typu produktów się nie zalicza. Już nawet sam zapach po otwarciu opakowania zachęca do spróbowania, a każdy zjedzony kawałek powoduje, że masz chęć sięgnąć po kolejny...




Każdy batonik to:
  • 100 / 50 / 25 g - starannie zmielonych nasion sezamu z waniliową nutą, o głębokim (!) smaku.
  • 538 kcal w 100 g - czyli duuużo... energii ;)


Ponad 1 kg tak dobrej chałwy nie mógł się zmarnować. Pozostając w jesiennych klimatach postanowiłam zaproponować Wam muffiny marchewkowe. Ale nie są to takie zwyczajne muffinki, bo z dużą ilością naprawdę zdrowych dodatków i kremowo - chałwowym toppingiem. Przyznam szczerze... nie spodziewałam się, że korzenna nuta tak IDEALNIE zgra się z sezamem. W moim czysto subiektywnym odczuciu jest to chyba najbardziej udanych wypiek, jaki kiedykolwiek zrobiłam. choć może to z miłości do ciasta marchewkowego i chałwy razem wziętych? ;)

Gorąco zachęcam do spróbowania i szczerej opinii, Ola.


MUFFINY MARCHEWKOWO - CHAŁWOWE



Składniki na muffiny:
  • 2 duże jajka (lub 3 mniejsze)
  • 1 szkl cukru brązowego
  • 0,5 szkl oleju
  • 1 szkl mąki pszennej
  • 0,5 szkl mąki razowej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka cukru cynamonowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka przyprawy korzennej (lub u mnie: 1/2 łyżeczki imbiru i 1/4 gałki muszkatołowej)
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 2 szkl startej marchewki (ok. 350g)
  • 1 szkl mieszanki bakalii, orzechów (u mnie: orzechy włoskie, rodzynki, pestki dyni, płatki owsiane)

Składniki na krem:
  • 1 opakowanie serka śmietankowego, kanapkowego (u mnie Turek 150g)
  • 50g masła (miękkiego)
  • 100g chałwy
  • 1 łyżka cukru pudru
  • trochę soku z cytryny

Składniki powinny być w temperaturze pokojowej.
Marchewkę ścieramy na grubych oczkach tarki, orzechy tłuczemy w celu rozdrobnienia.
Jajka ubić z cukrem na puszystą masę, powoli dolać olej i zmiksować na wolnych obrotach.
Teraz już nie będziemy używać miksera - do miski dosypujemy przesianą mąkę, proszek, sodę, sól, cukry i przyprawy. Wszystko mieszamy widelcem do momentu połączenia (ciasto muffinowe nie lubi "dopieszczania", wszystko powinno być szybkie i sprawne!). Gdy składniki się połączą należy delikatnie wmieszać marchew i bakalie.

Formę do muffinek wykładamy papilotkami i wypełniamy je ciastem do 3/4 wysokości. Pieczemy przez około 20-25 minut (do "suchego patyczka") w 180 stopniach. Ja piekłam 25 min, po czym wyłączyłam piekarnik i przetrzymałam w cieple przez ok. 5 min.

Gotowe wyjmujemy z piekarnika i z foremek. Opieramy je delikatnie w poprzek o brzegi okrągłych wgłębień w formie i studzimy przez kilkanaście minut. Po tym czasie ustawiamy je już w normalnej pozycji.

Krem ucieramy z miękkim masłem. Chałwę ścieramy na drobnych oczkach tarki i dodajemy do kremu dokładnie łącząc składniki mikserem. Dosładzamy cukrem pudrem i skrapiamy sokiem z cytryny. Gotową masę nakładamy na ostygnięte muffiny.