sobota, 25 czerwca 2016

Brownies z miętą. Witaj Lato!

Pierwsze dni lata!

Gorące, słoneczne i tak pozytywne. Typowe sierpniowe burze prawdopodobnie jeszcze nadejdą, pewnie nawet szybciej niż się tego spodziewamy. Co z tego? Przynajmniej przyniosą ukojenie (i podleją nam owoce. I BĘDZIE CIASTO, o! ).

To brownies dłuuugo czekało na prezentację. Upatrzone u raspberriescream zdążyło się w międzyczasie pojawić u nas w jeszcze kilku odsłonach. Ale przyznam, że ten pierwszy raz zrobił prawdziwą furorę.

O czym świadczą 2 kawałki zjedzone przez ciocię...
... pod rząd.

Ciocia NIE JE słodyczy.

Reasumując: brownies miętowe, słodko-orzeźwiające, proste, szybkie, PYSZNE. Enjoy!





Brownies z miętą

ok. 150g czekolady deserowej (oryginał 125g)
100g masła
200g cukru
3 jajka
100g mąki
2 łyżki kakao
100g czekoladek miętowych typu After Eight 
(oryginał 100-200g)

Czekoladę rozpuścić z masłem w rondelku na wolnym ogniu lub w kąpieli wodnej, przestudzić.
Jajka ubijamy z cukrem na białą i puszystą masę, po czym wlewamy czekoladę.
Miksujemy do połączenia, a następnie dodajemy przesianą mąkę z kakao.
Formę (20x20 lub 22x22) wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy pół porcji ciasta.
Rozsypujemy pokruszone pastylki miętowe i przykrywamy pozostałą masą.
Pieczemy przez ok. 25min w 180 stopniach.

Wyjmujemy z piekarnika, chłodzimy, jemy.

Najlepiej kroić po całkowitym ostudzeniu, choć mazista konsystencja wciąż letniego ciasta jest dla mnie (i mojej cierpliwości) znacznie bardziej zadowalającą opcją. Szczególnie ze śmietankowymi lodami! I malinami!




środa, 1 czerwca 2016

Degustacja Słodyczy na Dzień Dziecka - ZPC "BAŁTYK"


Zakłady Przemysłu Cukierniczego "BAŁTYK" 

słodycze tradycyjne, ponadczasowe, przepyszne.


Skąd to wiem?

Znacie czekoladowe cukiereczki Fantazja lub Likworki Gdańskie? Jogurtowo owocowy Fruet, karmelki Dulio albo Bon Bon? A może sprzedawane w sklepiku szkolnym lizaczki serduszka Cmok?

Wiem, że tak. NO TO JESTEŚMY W DOMU! :)

O ZPC "Bałtyk" pisałam w poprzedniej notce. Historia jest zadziwiająca. To niesamowite, że istnieją przedsiębiorstwa łączące w sobie szacunek do tradycji oraz innowacyjność. Link do wpisu znajduje się TUTAJ - zapraszam.


~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~  * * *  ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~


Dzięki uprzejmości BAŁTYKU miałam przyjemność spróbować wybranych słodyczy. Paczkę odebrałam w firmowym sklepiku znajdującym się przy fabryce (Gdańsk Oliwa, ul. Droszyńskiego / Bora Komorowskiego). W starannie przygotowanej torbie znalazła się mieszanka owocowo-jogurtowych cukierków w czekoladzie Fruet, Pralinki z likierem, Likworki Gdańskie oraz dwa rodzaje czekolad.




Pierwsza rzecz, która przykuła moją uwagę to przepiękne opakowania pralinek - edycja zaprojektowana przez gdańską malarkę, Panią Magdalenę Beneda. Kamieniczki na starówce, Żuraw oraz Motława... Cudo!

To zadziwiające jak na przestrzeni lat zmieniła się szata graficzna opakowań. Dziś jesteśmy otoczeni kolorami, bajkowymi postaciami i niekonwencjonalnymi kształtami. Spójrzcie tylko na wyroby produkowane nawet kilkadziesiąt lat temu (LINK). Czekolada Finezja, Bomboniera, Likworki... cóż za klimat!






Nie ŁOM się!

Niektórzy myślą, że tzw. "łomy" to czekolada drugiej świeżości, gorszej jakości, sprzedawana po niższej cenie w celu natychmiastowego pozbycia się nadwyżki magazynowej. BZDURA.

Otóż "łom" to nic innego jak wyroby, które po prostu się ładnie nie prezentują, a tym samym nie nadają do sprzedaży w pełnej cenie (wybredny klient, nasz pan). Nie ma to kompletnie wpływu na smak! Tego typu produkty nabyć można w sklepiku firmowym. Uwierzcie mi, że gdy się tam wchodzi unoszący się w powietrzu zapach czekolady robi wrażenie. W mojej paczce również znalazło się trochę łomu, tylko 500g deserowej czekolady marcepanowej i 500g mlecznej truskawkowej. Łącznie tylko 1 kilogram przyjemności :)

Pamiętajcie, że nie są to tylko połamane tabliczki czekolady. Ilekroć odwiedzam sklep znajduję tam nowe skarby. Ostatnio np. w łomach znalazły się cukierki a'la Michałki z tym, że... bez polewy :D zjeść samo cukierkowe nadzienie - tyle wygrać!

Czyli nie taki "łom" straszny, za to straaasznie idzie w boczki ;)





Nadszedł czas na część najważniejszą - DEGUSTACJĘ.
(i naszą bardzo subiektywną ocenę)

  1. W degustacji wzięły udział cztery osoby: T, M, K i A (czyli ja)
  2. Ustalona skala ocen 1-5
  3. Wpływ na ocenę mają takie aspekty jak różnica wiekowa, odmienność gustów i preferencji smakowych
  4. Ocena ogólna jest uśredniona
T - preferuje głębokie smaki, upodobanie do gorzkiej czekolady i klasyki ale ogólnie zje wszystko co słodkie i co się nie rusza, nie wybrzydza (najwyżej powie "może być").
M - nie przepada za czekoladą deserową, woli mleczne smaki i zrównoważoną słodycz, raczej nie przepada za owocową nutą, bardzo lubi słone.
K - nie boi się nowych smaków, zwolennik mlecznej czekolady i generalnie wszystkiego co słodkie i bardzo słodkie.
A - połączenie czekolady deserowej z alkoholem odpada, tak samo jak ptasie mleczko i ciastka typu Delicje, z czekolady gorzkiej i mlecznej wybierze tę drugą, owocowa nuta może być ale mimo wszystko najbardziej lubi warianty nugatowe i kremowo śmietankowe.










Jako pierwsze pod obstrzał poszły PRALINKI Z LIKIEREM - smak Irish Cream

Ocena: 3,6/5
Jest to raczej propozycja dla osób lubiących tradycyjne smaki. Czekolada w pralinkach jest mleczna i słodka, samo nadzienie bardzo smaczne, choć bardziej cukierkowe niż Irish. Osobiście smakowały mi one znacznie bardziej niż wersja Orange Cream.


PRALINKI Z LIKIEREM - smak Orange Cream

Ocena: 3/5
Cukierki różnią się między sobą przede wszystkim czekoladą. Irish miał mleczną, a tutaj mamy deserową. Gruba i chrupiąca warstwa skrywająca słodkie nadzienie. Słodycze czekoladowo-cytrusowe są specyficzne i nie każdy za nimi przypada (stąd tylko 3 punkty) ale całość bardzo przyzwoita. Dla M nadzienie było znacznie smaczniejsze niż w Irish - dla mnie odwrotnie, więc kolejny raz trzeba podtrzymać stwierdzenie, że o gustach się nie dyskutuje ;)





Następne w kolejce były cukierki FRUET - owocowo jogurtowe maleństwa oblane mleczną czekoladą. Występują w dwóch wariantach: malina i jagoda - od razu wiedziałam, że mi zasmakują.


JAGODOWO - JOGURTOWY

Ocena 4/5
Naprawdę bardzo dobra mleczna czekolada! Wyraźnie słodka ale nie do przesady, mleczna i nie cukrowa. Przed spróbowaniem miałam ogromną nadzieję, że nie zawiodę się jak w przypadku owocowo-jogurtowych cukierków firmy Wawel, które są sztucznym i paskudnym cukierkopodobnym wyrobem... Po pierwszym gryzie odetchnęłam z ulgą, poczekałam aż czekolada rozpuści się na języku i ocenilam wygląd owocowego nadzienia. Musowo galaretkowe, nie jest ani kwaśne ani przesłodzone. Całość współgra idealnie. K i A oceny bardzo wysokie, T punktacja nieco niższa (zapewne przez mleczną wersję czekolady).

MALINOWO - JOGURTOWY

Ocena 4/5
Sytuacja bardzo podobna, po prostu inny wariant smakowy. Wciąż bardzo smaczny, pozostawiający podobne odczucia. Z obu wersji nie potrafię określić, która smakuje mi bardziej.





LIKWORKI GDAŃSKIE
  • Brandy (ocena 4,4/5)
  • Żubrówka (ocena 4/5)
  • Żurawinowa (ocena 4,75) - jak dla mnie jest sztosem!

UWAGA! Tych cukierków nie można tak po prostu sobie rozgryźć w połowie, chyba że macie w planach ufajdać sobie pół bluzki. Deserowa czekolada skrywa w sobie cukrową słodką skorupkę, a wnętrze... to słodki i bardzo płynny alkohol! Oczywiście nie wyżera tak buzi jak 40% wódka ;) T - ocena maksymalna w każdym przypadku, M - bardzo podobnie. Dla mnie Likworki były totalnym zaskoczeniem, bo przecież nie lubię czekoladek z alkoholem, a tu ocena wahała się między 4, a 5 w zależności od smaku.

Dla M i T są to cukierki "rarytasy" - ekskluzywne i jedzone tylko w wyjątkowe okazje, po prostu nie zawsze można było sobie na nie pozwolić. Myślę, że do ich opisu najlepiej posłużą słowa "Likworki zawsze były najlepsze!".





CZEKOLADY zostawiliśmy sobie na koniec. Otrzymałam je w formie łomu - stąd ich smak był dla mnie niespodzianką. W pierwszej kolejności przyszedł mi z pomocą węch, który jak się później okazało zawiódł mnie całkowicie... ;]

Wącham ciemniejszą tabliczkę - mięta jak nic.
Jaśniejsza czekolada, mmm cytrusowa nuta i pewnie jakiś ananas. PUDŁO i PUDŁO!






Czekolada Marcepanowa (ocena 4,25/5)
Deserowa, gruba i trzaskająca podczas łamania. Skrywająca w sobie przepyszne marcepanowe nadzienie. Porządne i satysfakcjonujące kostki.

Czekolada Truskawkowa (ocena 4,1/5)
Dla mnie i dla K rewelacja. Mleczna czekolada smakowo taka sama jak w mieszance Fruet, jednak znacznie grubsza i solidna porcja. Jedna kostka powoli rozpuszczająca się na języku wystarczy, żeby zaspokoić nawet solidne parcie na słodkie! Nadzienie nie jest musem truskawkowym jak w przypadku tabliczki Wedlowskiej, a połączeniem truskawki i śmietanki. Osobiście się rozpłynęłam ;)





PODSUMOWUJĄC:
  • pierwsze miejsce na podium - Likworki Gdańskie
dla mnie totalne zaskoczenie smakowe i rzecz, do której z pewnością będę wracać
  • druga pozycja - Czekolady i cukierki Fruet
czyli słodycze uniwersalne, nieśmiertelne, na które zawsze ma się ochotę i nigdy nie wyjdą z mody
  • trzecie w klasyfikacji - Pralinki z likierem
czysta klasyka, idealne jako dodatek do prezentu, czyli pralinki których codziennie się po prostu nie jada


Dziś jest dzień wyjątkowy - DZIEŃ DZIECKA, a w każdym z nas jest trochę dziecka ;) zafundujmy sobie z tej okazji odrobinę słodkiej przyjemności, zapomnijmy o rygorystycznych dietach i cieszmy się smakiem! Cała nasza czwórka miała ogromną frajdę kosztując słodycze z Bałtyku i z czystym sumieniem je polecamy. Jeszcze raz chciałam bardzo podziękować firmie Bałtyk za możliwość degustacji.


http://www.zpcbaltyk.pl - to możecie zobaczyć pełną ofertę ZPC Bałtyk

wtorek, 5 kwietnia 2016

Smaki Gdańska - "Bałtyk" ZPC

Wpis nie jest sponsorowany. Powstał na bazie własnych opinii i obserwacji, w oparciu o informacje udostępnione mi przez ZPC "Bałtyk" ;)


Wolne Miasto Gdańsk. Coś tkwi w tej nazwie, prawda? Brzmi tak.... wyjątkowo.

Zawsze miałam słabość do Trójmiasta, a do Gdańska szczególnie. I nie wiem czy powodem są moje korzenie (bo w połowie jestem zdecydowanie gdańszczanką), czy to miejsce po prostu ma w sobie to COŚ, co skradło część mojego serducha. Dziś nie wyobrażam sobie w ciepły, słoneczny dzień nie krążyć "starówkowymi" uliczkami - nawet (lub szczególnie) w towarzystwie własnych myśli i moich różowych słuchawek.

Jest kilka rzeczy, które utożsamiam wyłącznie z Gdańskiem. Przykłady?  
Bar Neptun, Dom Harcerza, Krikoland, Jarmark Dominikańaki... Ma to związek z przeróżnymi sytuacjami i wspomnieniami. Jednakże w kwestii tradycyjnych Smaków Trójmiasta sztandarowe są dla mnie słodycze z BAŁTYKU - i nie mówię o wypływających z morza łakociach, a produkowanych od ponad 90 lat wyrobów:


Zakładów Przemysłu Cukierniczego "Bałtyk"




Powstałe w 1923 roku Zakłady były kiedyś (tak jak Wawel i Goplana) jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek słodyczy w Polsce. Ich wyroby nazywano "białymi krukami trójmiejskich delikatesów", wyróżniały się unikatowością i wcale nie tak łatwo można było je zdobyć... Jednak ten smak wynagradzał każdy trud. Znajdowało się je w dziecięcych paczkach, dodawano jako bonusy na imprezach zakładowych. Bałtyckie czekolady osładzały PRL-owską rzeczywistość.

W 2014 ZPC "Bałtyk" świętował swoje 90-te urodziny! To prawdziwy sukces, by od kilkudziesięciu lat prowadzić w tym samym miejscu nieprzerwaną produkcję, pokonywać trudności związane z licznymi zmianami, a przede wszystkim wybronić się od likwidacji!


Czym są ZPC "Bałtyk" ?

Ich misja brzmi: Przyjazne środowisko pracy, etyczny rodzimy biznes, ścisła współpraca i ciągły rozwój z Partnerami Handlowymi oraz nastawienie na realizację potrzeb klienta poprzez dostarczenie wysokiej jakości produktu, sprawiającego radość z konsumpcji.

Osobiście? Pod radością z konsumpcji podpisuję się rękami i nogami.
To właśnie podtrzymywana tradycja i zdobyte doświadczenie przekładają się na niepowtarzalność i wysoką jakość słodyczy. Dopieszczane przez lata receptury własnych mas czekoladowych zaowocowały wyjątkowym smakiem. Każdy cukierek to kawałek historii zawinięty w nowoczesne opakowanie :)





Historycznie ...

Początki "Bałtyku" sięgają pierwszej połowy XX wieku - brzmi niesamowicie, prawda? Powstał on z połączenia trzech fabryk cukierniczych: Anglas, Baltic i Kosma.
W latach 1993 - 2005 zawarta została umowa wspólnego przedsięwzięcia z dobrze wszystkim znanym fińskim Fazer'em, który jednak wycofał się z polskiego rynku stawiając tym samym przed gdańskimi Zakładami czarną wizję likwidacji. Na szczęście "Bałtyk" odkupiony został przez firmę Bomilla z Włocławka, która przywróciła mu wcześniejsze logo oraz funkcjonującą do dnia dzisiejszego nazwę "Bałtyk" Sp z o.o.






Archiwalne zdjęcia procesu produkcji:








Kultowymi czekoladami BAŁTYKU były:
  • "Deserowa"
  • "Jedyna"
  • "Naturalna"
  • "Wykwintna"

Za bardziej ekskluzywną uznawana była "Finezja" oraz "Amatorska".
Z kolei "Ratuszowa" - latem otrzymująca nazwę "Wczasowa" - dodawana była do zakładowych paczek tzw. przodownikom pracy. Mmm wisienka na torcie!










Bałtyk obecnie ...

Od lat czołowym produktem "Bałtyku" są czekolady - produkowane na miejscu, według oryginalnej receptury. Pomimo wielu zmian własnościowych ZAWSZE o tym samym smaku. Dziś to połączenie tradycji i nowoczesności. W ofercie znajdują się również zupełnie nowe słodycze, np. Likworki z płynnym nadzieniem, praliny, czy Choco Toffee.

Obecnie Zakład zatrudnia ok. 150 osób. Wielu pracowników ma kilkudziesięcioletni staż pracy (nawet 30-40 lat)! Załogę stanowią przede wszystkim kobiety. Nie jest to wyłącznie dział produkcji - panie zajmują również stanowiska kierownicze oraz uczestniczą w opracowywaniu nowych smaków i produktów.

Na jednej z linii produkcyjnych słodycze w pierwszej kolejności wylewane są do formy, następnie trafiają do chłodni i dojrzewalni. Po powrocie na taśmę oblewa się je czekoladą, owija w papierki, a ostatecznie pakuje w kartony. To oczywiście tylko jeden z przykładów produkcji, ponieważ linii w Fabryce jest więcej (przy czym formy używane są na trzech). Poszczególne linie służą do produkcji lizaków, czekolad nadziewanych i pralin, mas czekoladowych, "Michałków Bałtyk" oraz do produkcji pomadek, galaretek, trufli i likworków. Mmm brzmi SŁODKO ;D










Polityka jakości i Polityka wiarygodności:

  • Polityka jakości [KLIK]



  • Polityka wiarygodności [KLIK]




Nominacja do Pomorskich Sztormów 2015

Pomorskie Sztormy - plebiscyt, w którym Wyborcza, trojmiasto.wyborcza.pl i Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego chcą nagrodzić najważniejsze instytucje w świecie biznesu, kultury i sportu.

Serdecznie gratulujemy!


Zakłady Przemysłu Cukierniczego "Bałtyk" - Smak Gdańska, czyli smak który broni się sam.
Dowód? Wieloletnie funkcjonowanie mimo kryzysów, siła tkwiąca w tradycji, innowacyjności i pracownikach.


Ciekawi recenzji słodyczy?
O tym w jednym z kolejnych wpisów.
A dla zainteresowanych krótki filmik. Enjoy!



sobota, 13 lutego 2016

Faworki w Trójmieście - porównanie



Delikatne, kruche, obficie posypane słodkim cukrem pudrem.
Rozpływające się w ustach, cieszące podniebienie, jedzone tylko w jednym okresie w roku.
Kaloryczne, tłuste i absolutnie nie-dietetyczne - but... who cares?


K A R N A W A Ł

Osobiście jako "faworkowy maniak" (dokładnie tak, A. gdy widzi faworki od razy kojarzy je ze mną - tzn. tak mówi, pozdro A.!) uznaję karnawał jako doskonałą wymówkę, by nawpychać się tych słodkości do tego stopnia, by mieć ich dosyć przez cały rok.

Przepis na Faworki Idealne, które serio są idealne (co nie podlega nawet dyskusji) możecie znaleźć tutaj: KLIKNIJ. Bazujące wyłącznie na samych żółtkach, dzięki czemu są kruche i niesamowicie delikatne. Z domieszką cukru lub cukru waniliowego, by nie były bezpłciowe w smaku. Z dodatkiem octu, soku z cytryny lub spirytusu, co sprawia że nie chłoną tak bardzo tłuszczu podczas smażenia. No i oczywiście najważniejsze: cienko rozwałkowane, lekkie, chrupiące i nie przesmażone. Koniecznie o jasnym zabarwieniu, więc trzeba nieustannie kontrolować co się dzieje na patelni.


W PORÓWNANIU FAWORKOWEJ OFERTY TRÓJMIEJSKICH PIEKARNI I CUKIERNI UDZIAŁ BIORĄ:

EL - Eugeniusz Lipiński
Sławomir Mielnik
Cukiernio - Kawiarnia BAIKA
Andrzej Szydłowski
B&J Jarzębińscy
Piekarnia Paryska


Kilka słów na temat samego trybu oceniania:
- oceny dokonuję w skali 1-5 (przy czym 1 to totalna porażka, a 5 rzec można ideał)
- uśredniona i standardowa waga jednego kupnego faworka to 10g
- stosunek ceny do jakości MA ZNACZENIE
- oceniam wygląd, strukturę ciasta i walory smakowe
- ocena jest całkowicie subiektywna, nie biorę odpowiedzialności za późniejsze decyzje zakupowe (różnorodność gustów), także moją opinię proszę brać jedynie jako ciekawostkę.

Prócz ww piekarni i cukierni próbowałam jeszcze w Trójmieście od Pellowskiego oraz Merkus i Mersa z Sopot. W rodzinnej Ustce natomiast jadłam faworki u Wenty i Brzóski. Nie będę jednak pisać szczegółowej recenzji, bo po prostu nie warto. Pellowski to totalna porażka - 62zł/kg i smakują jak plastelina, a Mersa funduje nam wyrób faworkopodobny o smaku starego oleju. Ocena 0,5/5 (za samą nazwę handlową "faworek"). Wenta i Brzóska notują już znacznie wyżej, 3,5 lub nawet 4.


Zaczynamy?



Eugeniusz Lipiński - EL



Gdybym miała brać pod uwagę sam wygląd - w życiu bym się na nie nie skusiła. To jedne z tych dużych, raczej brzydkich i wyjątkowo spieczonych faworków. Są tak długie, że aż miałam wątpliwości czy nie złamią mi się w drodze do domu.

Wbrew pozorom nie są aż takie ciężkie, niby są duże ale jednocześnie delikatne - średnia waga jednego faworka to 13-15g, cena 40zł/kg czyli do zaakceptowania.

Biorę tego potwora do ręki i już wiem, że muszę uważać aby zbytnio się nie pokruszył - jak babcine, lubię to! Pachnie faworkowo, czuć w nim ten "domowy olej". Pierwszy gryz i już wiem, że jestem zadowolona. Cukier puder jest lekko waniliowy. Struktura jest wręcz idealna - kruche i rozpływające się w ustach. W smaku są raczej mało słodkie, przez co muszą nadrabiać pudrową posypką. Stosunek ceny do jakości szanuję.

Ocena: 4,5/5 - punkty niestety musiałam odjąć za wygląd, jak dla mnie są trochę za ciemne, zbyt mocno przesmażone... No i dość długie, a lubię czasem wgryźć się w faworka wyraźnie poskręcanego ;) osobiście delikatnie bym je jeszcze dosłodziła. Mimo wszystko BARDZO POLECAM!


Sławomir Mielnik



Gdy tylko je zobaczyłam od razu wiedziałam, że muszę je kupić! Znacie to powiedzenie "oczy jedzą"? No to tak właśnie było w tym przypadku. Raczej drobne, cudownie poskręcane, o jasnym cieście i dodatkowo tak obficie posypane cukrem pudrem... :) wyglądają na kruche i treściwe zarazem, niezłe połączenie.

Sztuka o wadze ok. 7g i 50zł/kg ... nooo trochę dużo. Ale portfel tak bardzo tego nie odczuwa, bo są raczej lekkie.

Biorę do ręki, wącham... pachną nieco delikatniej niż u Lipińskiego. Próbuję - ciasto ma cudowną strukturę. Jest kruche ale nie rozsypuje się w dłoniach, bardzo przyjemne. Posypane są czystym cukrem pudrem bez żadnych dodatków. Smak... wyglądają jak faworki idealne ale dlaczego smakują trochę bez wyrazu? Słodycz ciasta jest w porządku, tu akurat nic bym nie zmieniła ale daleko im do tych domowych, których smaku poszukuję. Niestety są też trochę suche.

Ocena: 3/5 - ładny wygląd, smak już trochę mniej ładny. Faworki cukiernicze, a nie domowe. Mogę o nich napisać tylko tyle, że są po prostu smaczne, takie małe coś do pochrupania - jednak od czasu do czasu, a nie do regularnego kupowania. SĄ OK.


Cukiernio - Kawiarnia BAIKA
(Centrum Handlowe "Przymorze")

 

Są piękne! Są cudne! Są urocze! Małe, treściwe i takie jaśniutkie... i z cukrem pudrem! Zakochana, poproszę 3 sztuki :)

Faworek 10g i 45zł/kg - nie jest to mało, ale biorąc pod uwagę, że to centrum handlowe raczej do zaakceptowania. Może ich smak mi to wynagrodzi?

Nie, nie wynagrodzi. Bo to jedne z najbardziej paskudnych faworków jakie próbowałam. Pachną jak chipsy z Marks & Spencer, o te --->



Czyli olej, olej, olej. O ile w przypadku chipsów jest to pożądane, to w kwestii faworków niekoniecznie. Chcę ugryźć jednego i chyba mam trudności? Gruby, twardy i ten sztuczny cukier puder. Cukier puder? Bleh... przecież to smakuje jak plastik.

Ocena: 1,5/5 - mięsiste ale twardawe, słodkie ale bez wyrazu. Najlepsze podsumowanie: koło faworków to one nawet nie leżały, a smakują jak ciastka kruche smażone na oleju. Punkty za to, że lubię słodkie. Dziękuję, nie polecam.

Acha - i 45zł to zdzierstwo!


Andrzej Szydłowski


A tu mamy do czynienia z "nie oceniamy książki po okładce". Mimo jasnego koloru, obfitego cukru pudru i pięknego faworkowego poskręcania wydawały się twarde, suche i niekoniecznie smaczne. 

Standardowe 10g ale 56zł/kg. W sumie widziałam już droższe, więc toleruję (ale przypominam, że toleruję nie jest równoznaczne z akceptuję).

Będąc lekko głodna przed naleśnikowym obiadem w gdańskim Manekinie z A. zaszłam po kilka sztuk i wciągnęłam się, bo wsunęłam wszystkie na raz :D bezzapachowe, raczej z tych bardziej treściwych i pulchnych. Przyznam, że po 3-4 sztukach ma się już dość ale równocześnie odczuwa się tę satysfakcję :) posypane czystym cukrem pudrem z domieszką cukru waniliowego, który czuć podczas rozgryzania. Mimo, że nie smakują jak typowe domowe faworki to mają w sobie coś, co skłania do ponownego zakupu, także KUP I JEDZ.

Ocena: 4/5 - bo, babcia robi lepsze i nie mogę dać więcej oceniając Lipińskiego na 4,5 :P


Jarzębińscy


Ale brzydkie :D wyglądają jak ciężkie i treściwe kruche ciastka. No i tyle cukru pudru - czy aby nie za słodko? Są raczej duże, choć jak masz ochotę na fawora to wcale nie jest wada.

Gigant zestawienia czyli 16g niezdrowej rozpusty oraz 33zł/kg. Przyzwoicie!

Pachną naprawdę bardzo fajnie, trochę domowo, tak faworkowo i delikatnie waniliowo :) uwaga, uwaga, gryzę! Jest przyjemnie... ciasto nie jest twarde i suche jakie może się z pozoru wydawać, a raczej wilgotne i treściwe. No i cukier puder bez zbędnych urozmaiceń. Przyznam jednak, że całość jest nieco za słodka, nawet dla mnie (dziwne). Daleko im jednak do tych "ulubionych", kolejny produkt swą strukturą przypominający ciastko.

Ocena: 3,5/5 - bez zbędnych komentarzy, SPRÓBUJ.


Piekarnia Paryska


Nie, wizualnie ani trochę mnie nie przyciągają i gdybym nie pisała recenzji prawdopodobnie nawet bym ich nie kupiła. Wyglądają na twarde i suche, dużo się nie pomyliłam.

ok. 10g i 42zł/kg - czyli mniej więcej jak wszystkie faworki w Trójmieście.

Są tak suche, że gdy się je przełamuje aż trzeszczą... Mało słodkie, plus za klasyczny cukier puder i grubość, która sprawia, że przynajmniej czujesz że coś jesz. Nie, nie chcę powtórki.

Ocena: 2/5 - dopuszczający!


Delicje


Och. Nie za małe, nie za duże. Pięknie poskręcane, wyglądające na kruche i delikatne. No i ten jasny kolor... i cukier puder... BIERĘ.

ok. 10g i ... 65zł/kg - nie, to nie żart ale Delicje to cukiernia z wieloletnią tradycją, marka sama w sobie, która bardzo się ceni (1 pączek, niewielki pączek = 3 zł).

Wybaczam cenę, wybaczam że musiałam iść ze swojego sklepu na drugi koniec centrum handlowego, wybaczam nawet fakt niesienia torebeczki w dwóch palcach z obawy przed pokruszeniem... Smakują idealnie. Ciasto słodkie ale nie za słodkie, kruche, delikatne o doskonałej wielkości, ilości pęcherzyków i stopniu poskręcania.

Ocena: 4,9/5 - bo to nie są faworki Babci :D 


~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ 


RANKING:
  1. Delicje
  2. Lipiński (choć dla Delicji stanowi dużą konkurencję, niestety krótko zatrzymuje świeżość)
  3. Szydłowski
  4. Jarzębińscy
  5. Mielnik
  6. Paryska
  7. Baika

Na tym kończę swój wywód. Mam nadzieję, że zaspokoiłam Waszą ciekawość. 
Jest godzina 2:00 - jutro nie wstanę do pracy. 
Dziękuję, do widzenia!


I słodka galeria ;)